Rozdział IX

She takes care of herself, she can wait
if she wants, she's ahead of her time. 


       Blake zerknął ukradkiem na brunetkę. Jej szaro-zielone ślepia wpatrywały się beznamiętnie w morze, a usta pozostawały zamknięte, jakby bała się zakłócić szum fal. W jego oczach Nayah była piękna, nawet ze zmęczeniem na twarzy i w dresowych, szerokich ciuchach. Jej regularne, delikatne rysy twarzy znał już na pamięć, a mimo to nie potrafił przestać się jej przyglądać. Była inna. Inna niż wszystkie, które kiedykolwiek poznał. Była nieprzewidywalna, przez co stawała się niezwykle interesująca. Intrygowała go do tego stopnia, że nie pozwalał sobie myśleć o czymkolwiek innym. Na swój sposób była niebezpieczna. Wcale nie podobało mu się co z nim robiła, jak się nim bawiła. Jej figlarny wzrok potrafił doprowadzić go do furii, a jednak był pewien jednego: ona czuje to samo. Blake Walker wiedział, kiedy kobieta go pożąda. I choć trudno było odczytać pannę Bryant, nie miał najmniejszych wątpliwości, że należy ona do tej grupy. Pomimo wszelkich zaprzeczeń, jej oczy mówiły wszystko.
       Brunet kolejny raz spojrzał na Ny. Jej wargi zaczęły się delikatnie rozszerzać, jakby zobaczyła coś zabawnego na środku morza. Z uśmiechem na twarzy wstała, po czym zaczęła rozbierać bluzkę, tym samym ukazując kawałek smukłego ciała.
     - Co ty robisz? - spytał zaskoczony Blake.
     - Idę się kąpać - odpowiedziała spokojnie, po czym ściągnęła również dresowe spodnie, pozostając w samej bieliźnie. Zanim Walker cokolwiek zdążył powiedzieć, dziewczyna ruszyła przed siebie, w stronę ciemno-turkusowego morza. Mężczyzna siedział chwilę na brzegu, wpatrując się w oddalającą się brunetkę, która czubkami palców dosięgała już wody. Moment później podniósł się i otrzepał z piasku. Szybkim ruchem zdjął ubrania, rzucając je na koc. W samych bokserkach pobiegł w stronę Ny. Gdy był już blisko, podkradł się do niej wolnymi ruchami, starając się, by niczego nie dostrzegła.
       Nayah próbowała przyzwyczaić ciało do lodowatej wody, powoli przesuwając się do przodu. Fale sięgały jej już do kolan, gdy poczuła, że unosi się w górze. Tuż nad jej głową, Blake szczerzył się w uśmiechu, trzymając ją w ramionach.
     - POSTAW MNIE! - wykrzyknęła głośno brunetka, świadoma tego, co może zaraz nastąpić. Zaczęła się wierzgać, jednak silne dłonie mężczyzny nie pozwoliły jej na uwolnienie się.
     - Przygotuj się, kochanie. Woda jest naprawdę zimna - wyszeptał z uśmiechem brunet i razem z nią rzucił się naprzód. Ny nie zdążyła nic odpowiedzieć, bo już po chwili obydwoje znajdowali się pod wodą. Lodowata woda przeszyła jej całe ciało, a sól sprawiła, że oczy ją niesamowicie zapiekły. Szybko wypłynęła, stając na mulistym dnie. Woda sięgała jej do pasa, jednak gdy przypływała fala, zalewało ją po piersi. Odwróciła się gwałtownie, poszukując wzrokiem winowajce. Chciała  krzyczeć na niego, zranić, zabić - cokolwiek, byleby ukarać go za to bezczelne zachowanie. Nienawidziła go - choć i te słowo wydawało się teraz zbyt mało oddające jej uczucia do niego. Pieprzony dupek, który nie zdaje sobie sprawy, co mu wolno, a czego nie. Gdy w myślach torturowała go i przeklinała najgorszymi wyzwiskami, usłyszała wesoły rechot dobiegający zza jej pleców. Dobrze wiedziała do kogo należy, dlatego rzuciła się w jego stronę próbując wepchnąć mężczyznę do wody. Blake jednak nawet nie drgnął. Stał nieruchomo przypatrując się brunetce, która z całych sił usiłowała go przewrócić. W końcu znudziło go mocowanie się z tak słabym przeciwnikiem, więc szybkim ruchem złapał ją za nadgarstki. Kiedy Ny uświadomiła sobie, że nie ma szans uwolnić rąk, zaczęła kopać go na oślep.
     - Ny, ja wiem, że ty lubisz ostrą zabawę, ale zaczyna mnie już to łaskotać - odezwał się brunet.
     - Puść mnie idioto! Jestem cała z soli!
     - Mogę ci ją wylizać skądkolwiek chcesz. - Blake kolejny raz wyszczerzył się w uśmiechu.
     - Fuj, jesteś obrzydliwy!
     - Wczoraj się jakoś mną nie brzydziłaś, gdy zabawialiśmy się pod kołdrą.
     - Zamknij się dupku! Wracam do domu! Nie mam ochoty przebywać z takim... - Nie dane było jej dokończyć, bo Walker w tej samej chwili zamknął jej usta pocałunkiem.
       W pierwszej chwili Nayah miała ochotę oderwać się od niego, napluć mu na twarz i po raz kolejny wyzwać od najgorszych. Jednak sekundy mijały, a brunetka nadal była przyklejona do mężczyzny. Pomimo usilnych starań, nie rozumiała, dlaczego tak się zachowuje. Była pewna jednego: ten idiota potrafił całować jak nikt inny. Nie chciała brać pod uwagę faktu, że sprawia jej to zwykłą przyjemność, jednak nie znalazła na to innej odpowiedzi. Blake wsunął swoje dłonie w jej gęste, mokre włosy, przylegając do niej coraz mocniej. Nayah nie potrafiła się odsunąć od niego. Po chwili przestała nawet tego chcieć. Widziała tylko Blake'a i tylko jego chciała czuć. Objęła go swymi rękoma, napawając się dotykiem umięśnionego ciała. Czuła sól na jego wargach, upajała się każdą chwilą żądzy jaka wypływała od bruneta. Minuty mijały, a oni nadal byli spleceni namiętnym pocałunkiem.
       Nayah nie wiedziała ile minęło czasu, jednak nagle oderwała się od bruneta. Spojrzała na niego zdezorientowanym wzrokiem. Nie miała pojęcia jak się ma zachować. Pierwszy raz w życiu była kompletnie zagubiona. Nie tylko przez to co się stało, lecz także przez to co czuła wewnątrz.
     - Co to było!? - wybuchnęła nagle, jakby wcale nie odwzajemniała pocałunku przez ostatnie kilkanaście minut. Blake o dziwo nie uśmiechał się. Wpatrywał się w nią poważnym wzrokiem, z lekko rozwartymi wargami. Milczał przez chwilę, po czym zabrał głos.
     - To był pocałunek, Ny. PO - CA - ŁU - NEK - wyrecytował, a uśmiech znów pojawił się na jego twarzy. - To taki rodzaj przyjemności, stworzony przez dwie adorujące siebie osoby - wytłumaczył, jak małemu dziecku. Ny zaczęła udawać, że się krztusi.
     - Prędzej nastąpi koniec świata, niż ja zacznę ciebie adorować, słońce.
     - A jednak przed chwilą mnie całowałaś bez większego oporu, kochanie.
Brunetka zamilkła na chwilę. Tego właśnie nie potrafiła wytłumaczyć.
     - Zdarza się czasem, że mam wrażenie, że nie jesteś taki zły - zaczęła z uśmiechem. - Ale nie martw się, ono szybko mija. Powróciłeś do swojej pierwotnej formy idioty pospolitego - dodała. Walker roześmiał się głośno.
     - Gratulacje! Nie sądziłem, że taka zadufana w sobie egoistka ma w sobie coś w rodzaju poczucia humoru.
     - A jednak - odparła Bryant z uśmiechem. Już dawno przestała się przejmować takimi przezwiskami. Odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę koca, trzęsąc się z zimna. Blake poszedł za nią, wpatrując się w jej gęsią skórkę na ciele. Po chwili podszedł bliżej i objął ją ramieniem. Ny gwałtownie spojrzała na niego. Moment później odwróciła wzrok, jednak nadal nie zrzuciła jego ręki.
Ubrani usiedli obok siebie na piasku, opatulając się kocem. Blake nie mógł odrzucić od siebie myśli, że wyglądają jak dwoje kochankowie. Uśmiechnął się na myśl, jak bardzo oddalone to było od prawdy.
     - Czego się tak szczerzysz, Walker?
     - Pomyślałem, że wyglądamy jak para zakochanych...
     - ... tym samym jesteśmy jednymi z nielicznych ludzi, którzy nie wierzą w miłość? - zakończyła Ny, wiedząc, co brunet ma na myśli.
     - Właśnie - przytaknął Blake. - Powiesz mi w końcu prawdę? - zapytał po chwili poważnym głosem.
     - Prawdę, odnośnie?
     - Ciebie. Ciebie i tych wszystkich ludzi, których do siebie zniechęciłaś. Gdzie masz rodzinę? - Mężczyzna miał tak wiele pytań, że nie wiedział od czego zacząć.
Nayah drgnęła na ostatnie słowo wypowiedziane przez bruneta. Zacisnęła mocno wargi i zamilkła na kilka sekund. Próbowała sobie w głowie poukładać odpowiedź, jednak z jej ust wypłynęły tylko trzy słowa:
     - Nie mam rodziny.
Walker spojrzał na brunetkę, nie będąc pewny czy powinien nadal ciągnąć ten temat.
     - Każdy ma rodzinę, Ny. Rodzice, rodzeństwo, wujkowie, dziadkowie, kuzyni? Gdzie oni wszyscy są?
     - Miałam brata - zaczęła Bryant cichym głosem. Blake natychmiastowo zamilkł, chcąc usłyszeć jak najwięcej. - Miał na imię Toby. Został zamordowany - zakończyła, pustym wzrokiem wpatrując się w morze. - To on jest całą moją rodziną - dodała. Walker nie miał pojęcia co powiedzieć. Nawet "przykro mi" wydawało mu się zbyt głupie. Miał tak wiele pytań, jednak zdał sobie sprawę, że to nie czas na nie. Dowiedział się jednej ważnej rzeczy, która prawdopodobnie miała kluczowy wpływ na ukształtowanie charakteru Ny. W końcu zrozumiał także, co oznacza tatuaż na karku kobiety, gdzie ozdobną czcionką widniały inicjały "T.B.", a pod nimi napis - "All I ever loved".*


* All I ever loved - z ang. Wszystko, co kiedykolwiek kochałam.




Zakończyłam wcześniej niż chciałam, ale także inaczej niż planowałam, więc już zostawiłam. Mam nadzieję, że się nie zawiedliście. Dziękuję za wszystkie miłe komentarze, szczególnie Carli za zareklamowanie mojego bloga. To naprawdę dużo dla mnie znaczy.

11 komentarzy:

  1. Z każdym rozdziałem uwielbiam to opowiadanie coraz bardziej :) wspaniale opisałaś moment pocałunku, a reakcje bohaterów po prostu ubóstwiam.. Nayah jest bardzo krucha w środku, a Blake bardzo wiele dostrzega mimo że często zgrywa dupka.. ciekawi mnie, co się stało dokładnie z Tobym i czy dziewczyna odważy się na dalsze zwierzenia..
    nie masz za co mi dziękować, robię to z przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się zawiodłam tylko pod jednym względem: że tak szybko ten rozdział się skończył. Jak każdy zresztą xD Mogłabym czytać je ciągiem ^ ^ Sama przyjemność!

    PS. I dzięki za streszczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się cieszę, że wróciłaś ! Szczerze powiedziawszy to prawie codziennie wchodziłam na twojego bloga,a tutaj takie miłe zaskoczenie, że pamiętasz o opowiadaniu oraz dwa kolejne rozdziały.
    ps. Zajebista robota ;]

    OdpowiedzUsuń
  4. Po prostu cudownie ! Poczucie humoru obojga bohaterów oraz charakter Ny bardzo przypadły mi do gustu . Zakończenie jednak bardzo smutne, mam nadzieję, że dziewczynie dane będzie trochę szczęścia . Życzę weny, pozdrawiam ;)

    [ http://odglosy-nocy.blog.onet.pl/ ]

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastycznie opisujesz emocje Ny i Blake'a. Choć oni pewnie woleliby, by nikt ich nie zauważał ;) Scena pocałunku i ogólnie wszystkie wydarzenia na plaży wywołały u mnie niemałe dreszcze. Co do długości rozdziału no oczywiście, że za krótki. Jednak pozostawia po sobie uczucie niedosytu, a to jest dobre :D Czekam na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne ! Kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Myślę, że w pod koniec tego tygodnia, lub na początku przyszłego ;-)

      Usuń
  7. Tak się cieszę z nowego rozdziału :)
    Strasznie podoba mi się to opowiadanie, a sami główni bohaterowie sprawiają, że chcę czytać te rozdziały codziennie ;D Myślę, że Blake coraz bardziej poznaje NY co sprawia, że coraz bardziej się do niej zbliża :D Mam nadzieję, że NY również coraz bardziej lubi Blake'a ;p ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mogłam się doczekać kiedy będą nowe rozdziały. Cieszę się, że znów zaczęłaś pisać, bo cię uwielbiam. Twój styl pisania, bohaterów, których stworzyłaś. Ja już nie piszę. Porzuciłam swojego bloga, bo nie widziałam sensu jego prowadzenia, zaglądało na niego tylko dwoje czytelników... Aylee :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej, można liczyć na Twój powrót ?

    [ http://odglosy-nocy.blogspot.com/ ]

    OdpowiedzUsuń